START • O MNIE • AKTUALNOŚCI • PROZA • WIERSZYKI • KSIĄŻKI • RÓŻNOŚCI • NAPISZ

Z cyklu - Ballady i Romanse Ortograficzne:

Wachlarz z piór

Spostrzegł upiór wachlarz z piór
mruknął: – Podejrzana rzecz.
Któż to rzucił go pod mur
na kobierzec miękkich mchów
rzucił go i poszedł precz?

Pióra sójki i żurawia
żakardową spięte skuwką
któż to wachlarz tak zostawia?
Trzeba będzie ruszyć główką.
Na kobiercu z miękkich mchów
przysiadł upiór i tak duma,
upór rośnie w nim i duma,
bo już sobie wyobraża
jak dopada on hultaja,
jak go zbójca nie przeraża
jak to chwycił go za... ręce
skuł łańcuchem, tym żelaznym
– już nie będziesz rzucał więcej
chuliganie, piórokradco
pod cmentarza mur, wachlarza
ty śmieciarzu! Ty ladaco!

Lawirując pośród grobów
(w dłoni przeogromna lupa)
bohaterski niczym żołnierz,
niczym cały pułk husarii,
ruszył upiór tropić trupa.
Wtulił nos w futrzany kołnierz,
bo noc chłodna jak biust Darii
(tej spod marmurowej płyty)
nagle... stanął on jak wryty,
nagle zjeżył mu się włos
jak szczeżuja rozwarł szczęki
(skójka, albo inny małż)
z piersi dobył głuche jęki
jako płótno zbladła twarz
czyżby zakpił z niego los?

Onaż to może być? Marzenna?
(a może jej Bożenka było?)
wszak w niej, jak sztubak, w niej się durzył
lat temu trzysta, podciął żyły...
Dla niej zakładał hełm (ciut duży)
w moźddzierzu tłukła się korzenna
przyprawa. Bo lubiła piernik.
To jej pamięci chciał być wierny...
Zbliża się... (w ręku lilii kwiat)
w sukni bieluchnej, tej z gipiury
znów zawirował cały świat,
prędko, zapieją zaraz kury!
Ach! Dopaść objąć i przytulić,
suknię z niej zedrzeć, tę z gipiury,
w szale uniesień doń się czulić,
póki nie pieją pierwsze kury,
suknię z niej zedrzeć, złamać kwiat...
Stoi struchlały, skamieniały, gdy ona tak ku niemu bieży
wachlarz bezwiednie dzierży w dłoni. Dojrzała. I z radością bierze
Jest moja zguba! Znaleziony! Nagroda panu się należy.
Możesz pan ucałować dłoń
– tak szczebiotliwie mówi doń.

Wreszcie się ocknął. Na kolana,
tuż przed nią, runął w mokre trawy
Gorący afekt swój wyznaje.
– Zanadtoś dla mnie chuderlawy
– tak rzekła... Upiór z kolan wstaje,
znów w sercu się otwarła rana,
znów (po raz wtóry!) odrzucony!
Jak halabardą lub hufnalem
serce na wskroś przebite żalem,
okrutną, chamską, jej zhańbiony
odmową. – Żegnaj ukochana!
Jedno jest tylko honorowe
i heroiczne rozwiązanie:
żyły otworzyć, strzelić w głowę
lub harakiri. Niech się stanie!
Na próżno strzela sobie w skroń
na próżno wali głową w mur
próżno otwiera trzewia dłoń
na próżno żyły szuka nóż.
” – Umarłeś już! Umarłeś już!
– tak szepce strzyg upiorny chór
krążący wokół w tańcu zmór.
– Umarłeś raz, nie umrzesz – cóż
pokutą twoją: tu się snuć,
pokutuj zatem i się smuć”

Umrzeć pożąda, lecz nie może,
czyż trzeba mu większego piekła?
Umrzeć nie może, dobry Boże!
Dama przez palce mu przeciekła,
bo oto nagle zapiał kur.
Próchnieje truchło, więdnie kwiat,
pożółkła suknia (ta z gipiury).
I tom ja kochał trzysta lat?!
Już pieją kury, czas już w grób,
już w proch się obracają trupy,
powraca upiór, spocząć czas,
w trumnę powraca, w grób kamienny,
jutrzejszą nocą z Darią wraz,
z Darią spod marmurowej płyty,
pójdzie w księżyca blask spowity.
Może pierścionek da jej cenny,
bo prysły mrzonki i wspomnienia
dawna miłości – do widzenia!
A raczej – precz! Są inne... damy.
(O tobie dziś zapominamy.)


wachlarz
upior
mara
trup
bat
bat1
bat0
batbat
bat1
petperz
kur



linia




O MNIE / O KOBIETACH / O TEANO / PROZA / WIERSZYKI / AKTUALNOŚCI / STRONA GŁÓWNA / KSIĄŻKI / KSIĘGA GOŚCI
 
wamp
© All rights reserved/Wszystkie prawa zastrzeżone
(Możesz kopiować, rozpowszechniać i wykorzystywać umieszczone tu materiały, pamiętaj jednak o prawach autorskich i podaniu linka do mojej strony. Będzie mi miło, jeśli poinformujesz mnie o tym.)






Oddaj głos na Nasze Mazury To Cud Natury - Twój głos się liczy!